|
|
|
Opowieść Morsów - artykuł wspominkowy ;-) |
|
|
|
|
Redaktor: TomekP, red. Agi, tekst z 26.01.2009
|
|
27.01.2010. |
Dzień pierwszy - Morsy na Rudniku??????
Standardowo co roku w grudniu i styczniu tak planujemy naszÄ… aktywność lotniowÄ…, aby przerwa miÄ™dzy zamkniÄ™ciem a otwarciem sezonu byÅ‚a jak najkrótsza. Tak byÅ‚o i teraz, - w zeszłą Å›rodÄ™ w nocy (22.01) spakowaliÅ›my sprzÄ™t lotniowy i wyruszyliÅ›my na poÅ‚udnie, najpierw do Mieroszowa. Plany byÅ‚y bardzo ambitne, bo jeszcze przed wiosnÄ… chcieliÅ›my odwiedzić Bassano, jednak prognozy nadchodzÄ…ce z poÅ‚udnia Europy wpÅ‚ynęły na zmianÄ™ planów – zostajemy w Sudetach. Po nocy spÄ™dzonej w SokoÅ‚owsku, na pierwszy ogieÅ„ wybraliÅ›my Rudnik. Poranek przywitaÅ‚ nas przepiÄ™knym błękitem i wiatrem wÅ‚aÅ›nie na póÅ‚nocne zbocza Rudnika. Na lÄ…dowisku temperatura przyjęła nas delikatnym minusem i po ustaleniu podejÅ›cia do lÄ…dowania wyruszyliÅ›my na górÄ™. OkazaÅ‚o siÄ™, że Å›nieg nie pozwoliÅ‚ nam na dojazd samochodem chociażby do masztu, wnosiliÅ›my wiÄ™c lotnie z samego asfaltu drogi Lubawka-Kowary. Åšniegu czasami byÅ‚o po kolana i nie bez znaczenia okazaÅ‚a siÄ™ pomoc Andrzeja, który nam towarzyszyÅ‚. Najbardziej ekstremalne okazaÅ‚o siÄ™ ostatnie 200 metrów podejÅ›cia, z leÅ›nej drogi skrÄ™ciliÅ›my w... las i dalej w górÄ™ miÄ™dzy drzewami, byÅ‚o nieźle :-). Po wejÅ›ciu na start okazaÅ‚o siÄ™, że… wiatr odkrÄ™ciÅ‚… i wieje z tyÅ‚u… Pewnie wiecie, co wtedy czuliÅ›my. PoczekaliÅ›my trochÄ™, podziwiajÄ…c przepiÄ™knÄ… panoramÄ™, ale nie zapowiadaÅ‚o siÄ™ na poprawÄ™. PorobiliÅ›my zdjÄ™cia i obiecaliÅ›my sobie powrócić tu już wkrótce. Andrzej od niechcenia rzuciÅ‚: "No staÅ„cie morsy razem to zrobiÄ™ Wam zdjÄ™cie". No i zrobiÅ‚. PozostaÅ‚o nam zejść z lotniami na dóÅ‚, spieszyliÅ›my siÄ™, bo postanowiliÅ›my jeszcze zeÅ›lizgnąć siÄ™ w Jeżowie na poÅ‚udniowÄ… stronÄ™, - tak siÄ™ ustaliÅ‚ kierunek jeszcze na Rudniku. Na miejscu okazaÅ‚o siÄ™, że wieje ze wschodu… Wiatr w ten dzieÅ„ nieźle krÄ™ciÅ‚. WracajÄ…c zatrzymaliÅ›my siÄ™ na obiado-kolacjÄ™ w Kamiennej Górze, w knajpce "u Leszka", stanowczo polecam to miejsce, - klimat i jedzenie wyÅ›mienite.
DzieÅ„ drugi - pierwsze zimowe wejÅ›cie z lotniÄ… na Mont Everest... no dobra, - na Monte Mieroszów
PiÄ…tek zaplanowaliÅ›my w Mieroszowie, mieliÅ›my uruchomić wyciÄ…garkÄ™ i wykonać po kilka holi. ZnaleźliÅ›my nawet ciekawy sposób na rozciÄ…ganie liny – narty i napÄ™d PPG. Jednak jak to zwykle bywa, – plany planami, a pogoda swoje. Do poÅ‚udnia inwersja, po poÅ‚udniu prawie halny (że też te fronty muszÄ… przechodzić jak akurat jesteÅ›my tu z rogalami). OczywiÅ›cie nie odpuÅ›ciliÅ›my sobie startów z rampy. No ale żeby wystartować, trzeba siÄ™ jeszcze na ten start dostać. Po czwartkowym spacerku na Rudnik, ciężko byÅ‚o wnosić rurki z Rancho na rampÄ™. KombinowaliÅ›my jak zrobić to zimowe podejÅ›cie na Mote Mieroszów (chociaż nam siÄ™ wydawaÅ‚o że to Mont Everest) i wpadliÅ›my na genialny pomysÅ‚ transportowy a’la Marek KamiÅ„ski. ÅšmignÄ™liÅ›my z Darkiem z rampy, tego chudzielca znowu tak trzymaÅ‚o, że nie chciaÅ‚ wylÄ…dować. Ja oczywiÅ›cie nie byÅ‚bym sobÄ…, gdybym czegoÅ› nie wymyÅ›liÅ‚. Przy wschodniej odchyÅ‚ce w Mieroszowie trzeba po starcie uciekać w prawÄ… stronÄ™, czego ja oczywiÅ›cie nie zrobiÅ‚em. Efekt byÅ‚ taki, że rotor nieźle mnie przydusiÅ‚, gdybym byÅ‚ na glajcie pewnie byÅ‚o by przymusowe lÄ…dowanie. Im później, tym wiatr byÅ‚ coraz silniejszy, po 16-tej spakowaliÅ›my sprzÄ™t i przemoczeni, przewiani, ale nalatani wróciliÅ›my na kwaterÄ™ do SokoÅ‚owska – pensjonat "Radosno", przy okazji polecam to miejsce na nocleg. DzieÅ„ skoÅ„czyliÅ›my czeskÄ… Å›liwowicÄ… :-).
Dzień trzeci - Kozakov
Ostatni dzieÅ„ naszego wyjazdu postanowiliÅ›my spÄ™dzić po czeskiej stronie. ZastanawialiÅ›my siÄ™ nad RasovkÄ… i Kozakovem. Stanęło na Kozakovie, - byÅ‚o bliżej i wjazd na start samochodem. Poza tym nie lataliÅ›my jeszcze w tym miejscu. Prawie nie wiaÅ‚o (delikatne 0,5m/s w twarz), start byÅ‚ wymagajÄ…cy, Å›niegu sporo, maÅ‚y spadek startowiska no i te drzewa jakoÅ› tak blisko… Ekspresowo rozÅ‚ożyliÅ›my lotnie, wiatr niestety siadaÅ‚. Pierwszy odstartowaÅ‚ Darek i na nim spoczęło zadanie wyboru miejsca do lÄ…dowania. O tej porze roku bez termiki i ze Å›niegiem na polach byÅ‚o w czym wybierać. Mimo, że prawie nie wiaÅ‚o, ewidentnie obu nas w kilku miejscach przytrzymaÅ‚o na trochÄ™. LÄ…dowisko przy drodze, na którym usiedliÅ›my byÅ‚o lekko opadajÄ…ce, ale z lÄ…dowaniem nie byÅ‚o problemów. Bardzo przyjemna góra, szczególnie w termiczne dni, na pewno wrócimy tu wiosnÄ…. Andrzej tak poprowadziÅ‚ trasÄ™ do i z Kozakova, że objechaliÅ›my prawie caÅ‚e Karkonosze. Widoki przepiÄ™kne, dlaczego to nasze Pomorze jest takie pÅ‚askie…
pozdrawiam Tomek
Zdjęcia: TomekP, DarekK, AndrzejB, PiotrA.
| Komentarze | Lepiej późno :-) Dodane przez Mesiek w dniu - 2010-01-27 22:43:28 Bardzo fajna relacja. Od razu cieplej, choc za oknem nic nie wskazuje na poprawę sytuacji. | Dodane przez Agi w dniu - 2010-01-27 22:47:03 MORSY, co u Was słychać? Jak tam poskramianie tegorocznej zimy...?  |
Aby dodaæ komentarz zaloguj siê. Je¶li nie masz konta, za³ó¿ je sobie. Tylko zarejestrowani u¿ytkownicy mog± pisaæ komentarze. Powered by AkoComment 2.0 PL++ Polska adaptacja - © Copyright 2005 by APW Zwiastun - Joomla Demo PL |
|
|